....jacy oni duzi...
czwartek, 19 września 2013
Maria
Maria przy czynnościach wymagających wiecej wysiłku np. kąpanie się samodzielne czy ścielenie łóżka, mówi, że ona czuje się już jak czwartoklasista :)
Pożegnanie wakacji.
Jeśli chcesz sprawić Tymkowi przyjemność - powiedz, że dziś może rozpalić ognisko :) Jest zawsze gotowy i od razu szczęście gości na jego twarzy. Tak żegnaliśmy lato 2013 pierwsze wakacje Tymka (bo szkolne). W doborowym towarzystwie Joachima - pierwszy prawdziwy przyjaciel Tymcia i jego Rodziny (http://joachim.ownlog.com/)
poniedziałek, 26 sierpnia 2013
Wakacyjny szał
Spróbowałam ze swoimi dziećmi kilku prostych zabaw.
Znaleziona gdzieś na www.pinterest.com
Balony wypełnione z wodą. Zadanie brzmi: kochane dzieci jeśli potraficie, to złapcie nas i strzelajcie.
piątek, 23 sierpnia 2013
Zbliża się szkoła.
Już niedługo Marysi pierwszy dzień w szkolnej zerówce. Nowy plecak, piórnik, biała koszula, mundurek łatwo zawróciły jej w głowie. Magia szkoły trwa, potem zamieni się w obowiązek. Miło jest patrzeć na entuzjazm dziecka, ciekawość nowego.
Tylko w sierpniu.
Tylko w sierpniu jest takie pragnienie szkoły. Rankiem Tymek na szafce nocnej zostawił mi taką karteczkę.
sobota, 17 sierpnia 2013
Przygotowania do szkoły.
Najważniesze zakupy na nowy rok szkolny już poczyniłam. W piątek dostałam paczkę z nowymi lunchboxami i bidonami dla dzieci. W związku z tym, że Maria idzie do szkolnej zerówki, będzie potrzebowała śniadaniówkę, dodatkowo postanowiliśmy zrezygować z obiadów w szkole, więc kupiłam 2 razy większe pudełka na kanapki oraz bidony, które okazały się wielkim niewypałem i natychmiast je odesłałam. Marysia bardzo niezadowolona z tego powodu odbyła ze mną taką rozmowę:
Maria: Mamo, ja muszę mieć nowy bidon!!!
Mama: Marysiu, ale twój dotychczasowy jest w niezłym stanie.
Maria: bliska płaczu
Mama: Umyłam go w zmywarce - jest jak nowy, na początek będzie dobry.
Maria: mina nadal zapowiadająca katastrofę
Mama: Marysiu, a ty wiesz, że ja z tatą nie mieliśmy lunchboxów?
Maria: mhh?
Mama: Ani bidonów.
Maria: mhh? - z niedowierzaniem.
Mama: Naprawdę. Kanapki miałam w woreczku, a picie....w zasadzie to w ogóle nie miałam.
Maria: Jak to? To niemożliwe (i odeszła z uśmiechem).
Tym sposobem uniknęłam rozpaczy Marii i więcej nie wróciłyśmy do rozmowy o bidonach. Uff.
Maria: Mamo, ja muszę mieć nowy bidon!!!
Mama: Marysiu, ale twój dotychczasowy jest w niezłym stanie.
Maria: bliska płaczu
Mama: Umyłam go w zmywarce - jest jak nowy, na początek będzie dobry.
Maria: mina nadal zapowiadająca katastrofę
Mama: Marysiu, a ty wiesz, że ja z tatą nie mieliśmy lunchboxów?
Maria: mhh?
Mama: Ani bidonów.
Maria: mhh? - z niedowierzaniem.
Mama: Naprawdę. Kanapki miałam w woreczku, a picie....w zasadzie to w ogóle nie miałam.
Maria: Jak to? To niemożliwe (i odeszła z uśmiechem).
Tym sposobem uniknęłam rozpaczy Marii i więcej nie wróciłyśmy do rozmowy o bidonach. Uff.
Subskrybuj:
Posty (Atom)